Przejdź do głównej zawartości

Posty

Brązowe światło

Mark zakończył właśnie swój spacer po Central Parku. Wychodząc na ulicę, rozmyślał o jego idiotycznym, prostokątnym kształcie. Na rogu 5. Alei i 69. Wschodniej natknął się na Edmunda, dosyć specyficznego mężczyznę, wyposażonego w tubalny głos. Jego sylwetka przypominała tarpana – nie za dużego, korpulentnego konia. Tego dnia miał na sobie brązowo-czerwoną koszulę z krótkim rękawem. Przypadek? Pół roku temu introduced się do mieszkania na pierwszym piętrze budynku przy Wschodniej 69, w którym Rothko wynajmował pracownię. Wypada więc powiedzieć, że byli sąsiadami. Nigdy jednak nie urządzali wspólnych podwieczorków. Ich kontakty ograniczały się do krótkich spotkań na klatce schodowej tego niezbyt udanego bloku. Rothko jako jedyny wynajmował tu pracownię. Resztę lokali zamieszkiwali ludzie, których w większości przypadków nie znał. – Co za miłe spotkanie – zagaił Edmund. Miękkie słowa powitania zderzyły się z jego mocnym głosem. – Tak, rzeczywiście – odpowiedział zdawkowo Rothko. – W...

Historia kilku wcieleń. Vincent van Gogh

Wcielenie 01: Vincent van Gogh, 13/05/2014 Ta historia zaczyna się od wąsów – dziś symbolu hipsterstwa i kobiet, które czasem mają z nimi trudność. Z jednej strony są organiczne, a z drugiej nadają się na symbol. Może nie będą oceanem jungowskich głębin, a raczej rekwizytem, który przenosi w inny wymiar, zakrzywia rzeczywistość i zdumiewa. Nie wiem tylko czy to jest do końca zgodne z nauką kościoła?  Wąsy trzeba pielęgnować, czyścić regularnie z okruchów, śladów sosu i resztek zupy pomidorowej. Wyczesywać po kąpieli grzebykiem. Jeśli jest się wyjątkowo przeczulonym na ich wygląd, należy zakładać na noc bindę. Najgorsze w tym temacie są kobiety, które zostawiają swoje wąsy samopas. Ani ich nie depilują, ani ich nie pielęgnują. Wąsy im rosną w nieładzie, w różnych długościach, w różnych kolorach. Prawdziwa akceptacja niechcianego wąsa, polega na jego pielęgnacji. U taty wąsów nigdy nie widziałam. Mówił, że nie zapuszcza bo rosną mu ryże. Jak na razie największe wrażenie z...

Mięso mężczyzn jest lepsze

Diego Velázquez, Venus at her mirror, National Gallery – Kiedyś byłem zobsesjonowany Velázquezem, ale to był błąd. Wenus z lustrem już została namalowana. Ja tego nie robię. Ja robię koncentrację obrazu– powiedział jednym tchem Bacon. W 1980 roku odbywała się wystawa Francisa Bacona w Tate Gallery w Londynie. Dziennikarz London Weekend TV przeprowadzając z  nim  wywiad, zaczyna od slajdów w magazynie galerii. – O Jacksona Pollocka nigdy nie dbałem, kiedy jedna krowa (dziennikarka) zapytała mnie, co sądzę o jego malarstwie powiedziałem, że to wygląda jak kawałek starego sznurka. Nie mówiąc o depresyjnym Rothko. – Ingres musiał kochać kobiety, skoro tak ładnie malował ich mięso. Ja wolę mięso mężczyzn – zakończył Bacon. Francis Bacon z kolegą Kilka godzin później, w restauracji. – Call me Francis– zwrócił się do dziennikarza, a dolewając mu wina dodał: – Cheerio! Jego poziom przytomności umysłowej z pominięciem kilku stuporów i zawirowań wypowiedzi, utrzymywał s...

Duety do mety

Slim Aarons, Truman Capote in his Brooklyn Heights apartment, 1958. Mój pączusiu różowy, mój buddo nowojorski Fifko kryształowa, chcę cię poznawać i spijać mądrość z twych ust. Tylko nie wychodź ze swojego pokoiku. Pokój Trumana. Lubi kolor różowy, ma zacięcie do szczegółów, jest sentymentalny, nie znosi pustki w życiu. Bywa pamiętliwy, ale czasem wybacza potknięcia, zwłaszcza porcelanowym kotkom. W wywiadzie dla prasy lokalnej, Agent Provocateur zapowiedział śmiało, że cycki są fajne zwłaszcza jak falują na falach. Aj ja jaj. Natomiast te plastikowe i duże są najlepsze, zwłaszcza w środowisku wodnym. Inne na przykład zrobione z chleba rozmokłyby natychmiast. Z perspektywy tych kilku lat i z perspektywy różowego pokoiku Trumana, wiadomo, że twórca cycków się nie popisał.  Jego hipsterstwo i nonszalancję w artystycznym ujęciu kobiety, dziś ocenia się jako niezbyt rajcującą, a kolejne pokolenia celebrytów i rentierów z Monte Carlo, zawłaszczyło sobie ...

Historia pewnego banana

Pizza time to nie jest dokładnie to, co w noc Oskarową chciałaby usłyszeć Angelina Jolie. Od czasów pewnej dziwnej sytuacji z dzieciństwa, Angelina nie jada posiłków publicznie, zwłaszcza, kiedy w pobliżu znajduje się aparat fotograficzny. Jedna sytuacja, mała scenka, detal, który mógłby pozostać mglistym wspomnieniem z czasów podstawówki, ukształtował Angelinę nie tylko w perspektywie gastrycznej, ale też w kierunku jej upodobań erotycznych, postrzegania świata oraz poglądów na gender. Springfield to stolica Illinois i miejsce, gdzie do szkoły podstawowej uczęszczała Angelina. Stan Illinois sąsiaduje z Indianą i Missouri. To drugie co do wielkości skupisko Polaków. Oprócz tego nie ma tam nic ciekawego. No może poza wielkim cmentarzyskiem Indian Dickson Mounds w pobliżu Lewistown, gdzie zresztą Angelina razem ze swoim bratem  jeździła  na rekonesans.   W tej historii interesuje  has  tylko jeden konkretny Polak o imieniu Tom lub Tomek.  Kiedy...

Truman i Merilyn- historia jednej salsy.

Truman & Merilyn Marilyn ostatnio narzekała na zawroty głowy i ogólną słabość. Zwykle udawało się przemycić do jej sypialni lekarza w przebraniu Myszki Miki, ale od czasu, kiedy wbiła sobie do głowy, że Myszka nie żyje, trudno było to powtórzyć, bez uzasadnienia ingerencją z zaświatów. Inne przebrania nie wchodziły w grę. Myszka Miki była jedyna i niepowtarzalna. Arthur Miller i lekarz Mars Gordon postanowili w tej sytuacji poprosić o pomoc Trumana.    Marylin ufała Trumanowi, który właśnie planował swój czarno-biały bal. Arthur i Mars zdradzili Trumanowi swój plan w czasie sobotniego lunchu. Truman lubił intrygi. Lubił też Marylin. Mówił o niej 'moja biedna wiewióreczka'. A poza tym był fanem jej kobiecości i stanu umysłu. Na zakończenie spotkania, lekarz zwrócił się do Trumana: – Działaj niepostrzeżenie i żadnego liczenia na głos. Nie waż się nawet ruszać ustami bo się domyśli. Zrób to w tańcu bezszelestnie. Udawaj, że się zatracasz. ...

Isabella Blow i jej przyszywani synowie

Kilka tygodni temu zapytałam na łamach pewnego portalu społecznościowego, czy wypicie domestosu pomoże na ból głowy. Jedna koleżanka odpowiedziała, że nie za bardzo, powołując się na przypadek Isabelli Blow. Isabelle Blow w kapeluszu Philipa Treacy 
 Szminki jak mikrofony, do których mówiła przez duże zęby. Niewyraźny kształt ust, oczy podkrążone ze smutku i bezsenności, uczulenie na bieliznę. Ptasia mama, fundament japońskiej pagody, łodyga kwiatu, ofiara homara, antena na wierzy nadawczej. Matka opuściła dom rodzinny tuż przed rozwodem, żegnając się z Isabelle wylewnym uściskiem dłoni. W ramach osobistej mitologi, Blow wspomina ukradkowe mierzenie różowego kapelusza matki, twierdząc, że to jedno z jaśniejszych wspomnień okresu dzieciństwa. Miała dwie siostry i brata, który w wieku 2 lat utonął w przydomowym basenie.  Ojciec Sir Evelyn Delves Broughton zostawił córce £5000, to dosyć skromna suma w kontekście reszty majątku, a wszystko przez złą macochę.  Nos...