Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dziewczyna i natura

Choć lubię countryside moje życie zawodowe ściśle związane jest z miastem. Z nim kojarzy się moda, a moda wiadomo, to moja druga skóra. Mam więc w tym temacie dość dobre wyczucie. Choć nawet mi zdarzało się czasem ubrać nieadekwatnie do pogody lub okazji. Jak to mówią bóg lubi równowagę. Nigdy nie zapomnę min farmerów z Norfolk, kiedy pewnego sobotniego popołudnia wkroczyłam do pubu krótkim futerku z białych soboli i wellingtonach, jak mi się wtedy wydawało świetnych na tę okazję bo błoto. Cóż, znieruchomieli na mój widok i patrzyli na mnie jak na przybysza z innej planety. I choć nigdy nikomu o tym nie mówiłam, często się tak czuję.  Po tylu latach bycia częścią show-biznesu przywykłam do takich scenek, tu jednak jakoś dziwnie się poczułam. Może to skala? Niewielu farmerów w małym pubie w kontraście do białego futra? Może to bliskość natury? Kate Moss, dzięki uprzejmości Tumblr A dziś początek burzy magnetycznej. Ból głowy, poddenerwowanie. Może więc to dobry moment, żeby...

Pogadanki: lato lub jesień w Pekinie

zródło:  tumblr_metg3lY89L1rlwj7ho1_500.gif (500×500) Dziś po zajęciach gratulowałam chłopcom z pierwszej klasy dobrej roboty ściskając ich drobniutkie dłonie. Na początku nie wiedzieli za bardzo o co mi chodzi, ale potem kiedy 'miażdżyli' moją dłoń z całej siły, byli z siebie bardzo dumni. Szybko jednak zrezygnowałam z tego motywatora, kiedy zobaczyłam, że jeden z chłopców długo i namiętnie grzebie sobie w majtkach, nie zważając na panujące w klasie decorum. Podsumowując pierwszy tydzień pracy. Przebywanie dziećmi w wieku 6-13 lat jest jak energetyczne sanatorium. Zupełnie niespodziewanie znalazłam się na wyspie zamieszkałej przez skrzaty, które na przekór mrokom miasta emanują tym co najcenniejsze. Bo Pekin jest mroczny. Kryje w sobie warstwy przemocy, zapomnienia i zagubienia no i kurzu. Turystycznie atrakcyjny, cenowo również, ale przy bliższym oglądzie ma w sobie dużo mrocznych zakamarków. Jak to się mówi, 'wajb' trochę ciężkawy. Dla niektórych,...

Happy Is Happy

Jason Statham in The Pink Panther (2006) kissing a ring P.S. Bohater tekstu może być równie dobrze bohaterką.   Tropikalny Pekin. Słowo na dziś to obfitość. Czy jesteśmy na nią gotowi? Człowiek marzy o szczęściu szuka sposobów jak je do siebie przyciągnąć. Prawda jest taka, że dopóki na głębszych poziomach sterowności, fizjologicznie to byłby poziom komórkowy człowiek nie jest na to gotowy, to się nie wydarzy. Ludzie powiedzą: ależ każdy jest na to gotowy, każdy czeka na szczęście, spełnienie i radość, innymi słowy doświadczenie wszelkiej obfitości. Tego życzymy innym na urodziny, imieniny i święta. Dlaczego więc tylko nieliczni tego doświadczają? Zgodnie z przewrotną mądrością powszechnie znanych powiedzeń takich jak: 'ten to ma więcej szczęścia niż rozumu' albo 'głupi ma zawsze szczęście' z punktu widzenia statusu społecznego, doświadczać go mają ci mniej uprzywilejowani, jeśli oczywiście uznać intelekt za formę kapitału. Człowiek głupi to taki można powi...

Nowy humanizm

Baria Almuddin, Libanka z pochodzenia, matka Amal Clooney zawsze była bardzo uduchowiona i intuicyjna. Ograniczone prawo do własnej ekspresji wzmaga ten potencjał prawie wszystkich kobiet Dalekiego Wschodu. Jednak to co „ogranicza” jest relatywne i może być przeszkodą tylko dla niektórych. Kiedy kobiety walczą o prawa innych kobiet do wolności i decydowania o sobie, niektóre z „uciśnionych” mają w głowach pozytywny obraz siebie i swojego życia. Są prze-szczęśliwe, często nie rozumiejąc powodu całego zamieszania. Dlatego pojęcie szczęśliwy niewolnik , które stworzył socjolog Henryk Domański tak dobrze opisuje ich sytuację. Matka Amal to w kontekście społecznym znana dziennikarka. Prezenterka telewizji libańskiej i komentatorka wydarzeń na Bliskim Wschodzie współpracująca m.in.: z BBC, Sky News, CNBC. To ona przeprowadziła ostatni wywiad z Indirą Ghandi, rozmawiała z Billem Clintonem, Tonym Blairem oraz Fidelem Castro. Niewielu jednak wie o jej zainteresowaniach ezoteryką, które wiążą...

Szczęśliwa trzynastka

Zajęło mi to trochę czasu, zanim zorientowałam się dlaczego właśnie teraz oglądam kolejny raz z rzędu L'Amour Fou . Tu po dziewięciu latach zamykamy naszą warszawską pracownię, a tam po nieodżałowanej śmierci YSL, Pierre Bergé sprzedaje dzieła sztuki i cenne obiekty, które gromadzili razem przez kilka dekad wspólnego życia. Choć okoliczności obu sytuacji są zupełnie różne, przeżycia mamy z Panem Bergé podobne, z tą różnicą, że on się do nich nie przyznaje. W czasie niekończących się retrospekcji na temat jego życia z YSL, zapewniał wielokrotnie, że nie wierzy ani we wspomnienia ani w duszę. Może czasem bywa trochę smutny, ale nigdy sentymentalny. L'Amour Fou to film, który opowiada historię YSL, jego związku z Pierrem Bergé, a przede wszystkim pokazuje sprzedaż ich wspólnej kolekcji. Lulu de la Falaise, przyjaciółka i wieloletnia współpracownica YSL, opisała ich burzliwy związek jako pełen 'beaucoup d'théâtre et drama'. Poza tym wiedli życie luksusowe, otoczeni f...

Frida w Nowym Jorku

Candy says: I've came to hate my body. What do you think I would see, if I could walk away from me? Lou Reed Część I W ostatnim czasie budziła się wcześnie rano. Słońce osłabione meksykańską zimą, świeciło jeszcze blado. Kwiaty na parapetach rosły gęsto. Ich wyrazistą zieleń, doświetlała biel marmurowego parapetu. Długo niezamiatana podłoga wewnętrznego dziedzińca chrzęściła piaskiem. Suchawe płatki kwiatów leżące na zimnej podłodze pod parapetem, przypominały o gniciu i końcu. Niebieskie kolory ścian, które zwykle dodawały jej siły, dzisiaj raczej przytłaczały, a ochra drzwi jakoś dziwnie kojarzyła się z potokiem krwi. Wysokie natężenie cierpienia demoralizuje tak samo mocno jak jego całkowity brak, pomyślała. W życiu potrzebujemy równowagi bo entropia natury to chaos w kumulację. Śmierci i wypadki chodzą parami, okresy pracy i bezruchu występują w zbitkach. Kiedy zarabiasz, to nie możesz przestać. Jak jesteś bezrobotnym to od pokoleń. Świat żyje od bieguna do bieguna, a cz...

Frida w Nowym Jorku

Część II Za balustradą rozciągał się widok na inne podobne do tego bloki, z szarym horyzontem w oddali. Niestety park widoczny był tylko z kuchni i głównej sypialni apartamentu. Na taras weszła dziewczyna, chyba pokojówka z kieliszkiem wina na okrągłej tacy. Odstawiła go grzecznie na białym stoliku i zniknęła za dużymi białymi drzwiami. Frida usiadła na wypłowiałej poduszce, oparła stopy o nogę stolika. Wzięła do ręki zimny kieliszek i łyknęła wina. Jego delikatna słodkość, osłabiona niską temperaturą, sprawiła Fridzie dużą przyjemność. Siedząc, zalana sierpniowym słońcem, usłyszała kroki stóp w mokasynach, a po chwili zobaczyła na tarasie Panią domu. Nie była szczególnie zaskoczona jej powściągliwym wyglądem: dopasowane, granatowe dżinsy, jedwabna koszulka w kolorze chińskiej bieli, duże ciemne okulary, świeżo zaczesane do tyłu, ciemne włosy średniej długości. Całkowity brak biżuterii. Słoik z chili con carne, który Frida zwykle ofiarowywała nowo poznanym meksykańskim z...